Lyrics
Piękny sen
Piękny sen
A piękny sen
Ciągle blisko ulicy, więc zwalniam tylko na garbach
W sercu czysty chłód, suko, jak na Nanga Parbat
Tu gdzie kortyzolu ci nie zbije ashwagandha
Jak Alberto Tomba śmigam sobie po tych trasach
Dużo większy luz odkąd nic mi nie zagraża
Wszystkie misje na plus i sidequesty z życia palca
Kiedy patrzę w przód to całkiem dobry sen
Nie musisz mnie uszczypnąć, bym z chęcią budził się
Nadal ciarki mam na ciele kiedy wbijam na osiedle
Pierwsza miłość, pierwszy wers i pierwszą wódeczkę
Pamiętam to wszystko i chłopaka z klatki A
Czysta przyjaźń, a nie biznes i zaczarowany świat
Mimo syfu, mimo łez
Życie jest jak piękny sen
Raz przy kasie, a raz bez
Życie jest jak piękny sen
Mimo syfu, mimo łez
Życie jest jak piękny sen
Raz przy kasie, a raz bez
Życie jest jak piękny sen
Ziom mówił luz, mama lewał się lustra
Klatka jak poduszka, bo pamiętał, że
Złapali Buzka i zniknęło z niej jak my
Nie chciał tego tu nikt, dlatego my stoimy dziś
Na biznesie, czy mam kwit? No kurwa przecież
Duty free, nie płacę becel
Mam tu parę opcji, zaraz coś polecę
Bracku, dziwna faska zamiast owiec
Liczę konie tak jak NASCAR
Ziomal Leo Aslan, tracę głowę
Wracam jako władca
Znów się dłuży traska
Znowu tęsknię za mym domem
Żeby sen to była prawda
By nie spędzał nikt go z powiek nam
Wbijam track z agendą
To ważniejsze jest niż plik
Kładę wersy szeroko
Żeby stać się jedną z nich
Mimo syfu chcę do końca móc się cieszyć
Nim na dobre zamkną się powieki
Mimo syfu, mimo łez
Życie jest jak piękny sen
Raz przy kasie, a raz bez
Życie jest jak piękny sen
Mimo syfu, mimo łez
Życie jest jak piękny sen
Raz przy kasie, a raz bez
Życie jest jak piękny sen
Piękny sen
A piękny sen
Ciągle blisko ulicy, więc zwalniam tylko na garbach
W sercu czysty chłód, suko, jak na Nanga Parbat
Tu gdzie kortyzolu ci nie zbije ashwagandha
Jak Alberto Tomba śmigam sobie po tych trasach
Dużo większy luz odkąd nic mi nie zagraża
Wszystkie misje na plus i sidequesty z życia palca
Kiedy patrzę w przód to całkiem dobry sen
Nie musisz mnie uszczypnąć, bym z chęcią budził się
Nadal ciarki mam na ciele kiedy wbijam na osiedle
Pierwsza miłość, pierwszy wers i pierwszą wódeczkę
Pamiętam to wszystko i chłopaka z klatki A
Czysta przyjaźń, a nie biznes i zaczarowany świat
Mimo syfu, mimo łez
Życie jest jak piękny sen
Raz przy kasie, a raz bez
Życie jest jak piękny sen
Mimo syfu, mimo łez
Życie jest jak piękny sen
Raz przy kasie, a raz bez
Życie jest jak piękny sen
Ziom mówił luz, mama lewał się lustra
Klatka jak poduszka, bo pamiętał, że
Złapali Buzka i zniknęło z niej jak my
Nie chciał tego tu nikt, dlatego my stoimy dziś
Na biznesie, czy mam kwit? No kurwa przecież
Duty free, nie płacę becel
Mam tu parę opcji, zaraz coś polecę
Bracku, dziwna faska zamiast owiec
Liczę konie tak jak NASCAR
Ziomal Leo Aslan, tracę głowę
Wracam jako władca
Znów się dłuży traska
Znowu tęsknię za mym domem
Żeby sen to była prawda
By nie spędzał nikt go z powiek nam
Wbijam track z agendą
To ważniejsze jest niż plik
Kładę wersy szeroko
Żeby stać się jedną z nich
Mimo syfu chcę do końca móc się cieszyć
Nim na dobre zamkną się powieki
Mimo syfu, mimo łez
Życie jest jak piękny sen
Raz przy kasie, a raz bez
Życie jest jak piękny sen
Mimo syfu, mimo łez
Życie jest jak piękny sen
Raz przy kasie, a raz bez
Życie jest jak piękny sen